Wrocław. Dużo zdjęć i ani jednego krasnala

Kolejka w tym miejscu kończy się dopiero po 20, kiedy ostatnie pączki zostają wydane przez okienko. Pracownicy w białych fartuchach zmywają gary, stoły, białe kafelki i ruch wokół Świdnickiej 24 zamiera. Ale tylko na kilka godzin, bo od samego rana po świeże pączki znowu ustawi się kilkanaście osób. Ja też, zamiast śniadania, biorę kilka na wynos i ruszam w miasto.

wro4

Continue reading