Szkocja: Moje X-files

[youtube width=”600″ height=”28″ video_id=”PYeZq_EXT70″]

Jedne dziewczynki marzą o białej sukni i księciu-prawniku z zasobnym kontem, inne… W sumie, nie wiem, jak inne, ale odkąd skończyłam 12 lat marzyłam o zostaniu agentką specjalną, badającą niebezpieczne zjawiska paranormalne. Nic dziwnego, Scully i Muldera adoptowałam za drugich rodziców, musiałam pójść w ich ślady.

Niestety, nie poszłam. Marzenia pokryły się kurzem. Do momentu, aż wjechaliśmy w szkockie lasy. A o Archiwum X wspominam nie dlatego, że podróżując po Szkocji dotarliśmy do osławionego Loch Ness. Te okolice, jeziora i okoliczne lasy, to jak połączenie scenerii X-files z Miasteczkiem  Twin Peaks. Te lasy kryją w sobie zło – pamiętasz? Za nic nie zostałabym tam sama na noc pod namiotem.

DSC_2112-1sm

Wyobraż sobie całą ludzką populację świata, pomnóż to x10. Wyjdzie liczba ludzi, którzy mogliby wejść do jeziora, a woda by je przykryła. Jezioro Ness, bo słowo „loch” znaczy w języku szkockim „jezioro”, jest największym objętościowo jeziorem w Szkocji. Loch Ness stało się sławne w latach ’30 dwudziestego wieku, gdy jeden z miejscowych poinformował o widzianym przez niego w jeziorze ogromnym zwierzęciu nieznanego gatunku.

Od tego czasu ciągną tu nieprzebrane tłumy turystów – z nadzieją na przekonanie się na własne oczy o istnieniu bądź nieistnieniu Nessie. Z oczywistych względów (patrz akapit pierwszy), nie mogło i mnie zabraknąć.

DSC_1996-1sm

W paranormalnym szale wielu nawet nie wie, że na brzegu Loch Ness można odwiedzić ruiny twierdzy z XIII wieku. Miejsce to, choć odległe od dużych miast, stanowiło ważny punkt militarny w szkockich wojnach o niepodległość. Dziś z zamku zostało niewiele, ale efektu dopełnia sąsiedztwo Loch Ness. I vice versa – twierdza Urquhart pięknie się prezentuje widzana z wody.

DSC_2008-1sm

DSC_2013-1sm

DSC_2025-1sm

DSC_2045-1sm

Ta kaczka ewidentnie ma wy… jest obojętna na legendy o potworze. Ale miało być o zamku. Oto on. Jeżeli potwór choć trochę ma oleju w głowie, za swoją rezydencję wybrałby groty pod Urquhart. Ponoć takie są.

DSC_2051-1sm

DSC_2056-1sm

DSC_2058-1sm

DSC_2068-1sm

 

Jezioro twardo broni dostępu do swoich tajemnic. Już na głębokości kilkunastu centymetrów trudno cokolwiek dojrzeć – z powodu okolicznego czarnoziemu woda jest mało przejrzysta i niemal czarna. Ciekawym zjawiskiem jest też gra światła na powierzchni jeziora. Długość jeziora wynosi ponad 35km, a pogoda w Szkocji jest zmienna. I pisząc zmienna, mam na myśli bardzo zmienna. W ciągu jednej godziny potrafi się zachmurzyć, rozpogodzić, spaść deszcz, znowu zachmurzyć, popadać konkretnie, ponownie się rozpogodzić. W czasie, gdy sobie spokojnie płyniesz na wysokości kilometra dziesiątego, na piętnastym może padać deszcz, a nieco dalej – świecić słońce. W tym momencie ujrzysz niesamowity efekt gry światła – woda w jednym miejscu będzie się wydawać ołowiana, wręcz czarna, w innym granatowa, w jeszcze innym – błękitna.

 

DSC_2074-1sm

 

Ruszamy dalej. A dalej kilometry wody przede mną, kilometry za mną i ok. 200m pode mną. Czarnej, gęstej (na ile to możliwe), niebezpiecznej wody. Już się czujesz nieswojo?

DSC_2084-1sm

DSC_2102-1sm

DSC_2114-1sm

 

  • http://www.flowcoach.pl Agnes

    Jestem zauroczona :)