Miasta umarłych. Analogowo

W moich albumach z podróży do Anglii najwięcej jest chyba zdjęć cmentarzy. Przykościelnych, takich, które stały się już parkami, płyt nagrobkowych z niedającymi się odczytać imionami, z napisami pełnymi miłości i tęsknoty. Uważam angielskie cmentarze za miejsca o niezwykłym uroku.

Porośnięte bluszczem, rozpadające się od starości pomniki na pierwszy rzut oka wyglądają jak z kinowych horrorów, z drugiej strony, przychodzą tu ludzie na spacer, na jogging, nawet na piknik. J. K. Rowling pisząc pierwsze części Harry’ego Pottera wykorzystała imiona i nazwiska znalezione na edynburskim cmentarzu Greyfriars – dzisiaj jego ścieżkami błądzą tysiące fanów z całego świata.

Poniższe zdjęcia pochodzą z Londynu. Nie pamiętam nazwy dzielnicy, ale w pamięć zapadł mi spacer alejkami tego cmentarza. Nie byłam sama. Przede mną z typowym dla małych dzieci hałasem, w odblaskowych kamizelkach, spacerowały przedszkolaki. Oburzyć się czy uśmiechnąć?

12620016

12620023

12620019

12620017

12620018

12620020

12620021

12620022