Dwa dni z żółwiami

No, nie wyczaisz. Ale jak one wyczają, to i ty wyczaisz. Czaisz?* 

Poznałam ludzi, którzy czają. Czają, kiedy małe żółwie, takie miniaturki, z godną podziwu zaciekłością zaczynają rozkopywać złoty piasek i sprintem zapieprzają do wody. Czają, kiedy lokalsi nie pozwalają budować dużych ośrodków turystycznych w bezpośrednim sąsiedztwie lęgowisk. Nie czają jednak, gdy nad ranem dostają telefon o ciężko rannych, pokaleczonych żółwiach. W milczeniu pakują sprzęt do małego busa i ruszają w drogę.

zolwie w glyfadzie

Nad horyzontem szaleje rubinowy zachód słońca. Barwi niebo, chmury, przegląda się w wodzie, powoli pochłania kontury wysp sarońskich. Wiatr przynosi stukot obijających się burtą o boje jachtów. Ich rozmiary i liczba sporo mówią o grubości portfeli tutejszych mieszkańców. Bo trzeba wiedzieć, że Glyfada to mały przyateński raj, zamieszkały głównie przez krezusów.

Ateński raj

Plaże wcale nie są ładne: szarobure, gruboziarniste, zaśmiecone. Ale otaczają je wspomniane jachty, domy z wysokimi murami, a w centrum Glyfady ciągnie się szereg sklepów – z sieciówkami i z bardziej ekskluzywnymi markami. Od Aten jest wystarczająco daleko, żeby nie zawracać sobie głowy protestami uchodźców pod parlamentem czy zdarzającymi się od czasu do czasu zamieszkami. Wzdłuż nabrzeża w weekendy przetaczają się tabuny spacerowiczów. Raj.

marina_glifada

Dojeżdżam tramwajem, chwilę kluczę, aż w końcu trafiam do celu. Przy drodze widzę luźny kawałek betonu, więc zgodnie ze wskazówkami, wspinam się na wysoki krawężnik i w gąszczu krzewów znajduję zamaskowaną bramę w płocie. Tędy chodzą tylko pracownicy i wolontariusze centrum Archelon. Spędzę tu dwa dni, żeby przyjrzeć się z bliska, jak wygląda jeden z najstarszych ośrodków ratowania żółwi morskich w Grecji.

centrum_archelon

W ubiegłym roku centrum obchodziło swoje dwudziestolecie. Inicjatywę organizacji Archelon wspiera administracja Glyfady i Ministerstwo Środowiska. Jednak podstawową siłą roboczą stanowią wolontariusze, zarówno lokalni, jak i zagraniczni  – rocznie na zasadach wolontariatu pracuje tu około 50 osób. Jest to dość nietypowe zjawisko jak na Grecję, ponieważ praca społeczna w tym kraju jest zupełnie niepopularna, a ochroną środowiska przecięty Grek nie zaprząta sobie głowy.

Niemniej jednak, wielu Greków zostaje wolontariuszami Archelonu. Wspierają działania informacyjne, zabezpieczają dwa istniejące w kraju lęgowiska na Peloponezie i Zakynthos, pomagają w najtrudniejszych pracach, związanych z utrzymaniem centrum. Może to urok patrona organizacji, tajemniczego prahistorycznego gada, prapradziadka współczesnych żółwi?

dionisos_sklep

Dionisos, dla przyjaciół Dino, jest ateńczykiem i chlubnym przykładem młodego Greka, angażującego się społecznie. W Archelonie stara się być w każdy weekend

Witajcie w Archelonie

Tuż za ogrodzeniem centrum czeka mnie pierwsze zaskoczenie: wolontariusze mieszkają w wagonach, przekazanych organizacji przez Ο.Σ.Ε., greckiego przewoźnika kolejowego. Wagony zostały odpowiednio dostosowane, powstały w nich nieduże pokoje, toalety, prysznic, kuchnia. Mimo wszystko, ktoś, kto liczy na zakwaterowanie o standardzie Glyfady, będzie mocno rozczarowany. Wilgoć i zimno (w miesiącach zimowych) wdziera się do każdego kąta i potrafi mocno uprzykrzyć mieszkańcom centrum. W deszczowe dni pracownikom bardzo się przydają kalosze – tylko część ośrodka posiada drewnianą podłogę, reszta terenu to niezbyt dobrze ubita ziemia.

wagony_mieszkalne

widok_zza_ogrodzenia

Wolontariuszom do snu gra woda. W burzliwą pogodę morskie fale z łatwością pokonują wąską plażę i docierają do ogrodzenia ośrodka. Ta sama woda przez specjalnie zaprojektowany system węży i rurek trafia do pojemników, w których mieszkają pacjenci. Część z nich znajduje się w „szklarni” – zimą udaje się tu utrzymać odpowiednią temperaturę.

dyptyk_wolontariusze

Wolontariusze mieszkają w specjalnie do tego przystosowanych wagonach. Są tu sypialnie, łazienka, kuchnia

7:30 rano

W Archelonie dzień zaczyna się wczesnym rankiem. Plan dnia jest bezwzględny, obchód wszystkich żółwi należy zakończyć przed ósmą. Próbuję wstać wcześniej, co mi średnio idzie, więc dopiero odgłosy ciężkich butów Victora stawiają mnie na nogi. Victor jest wolontariuszem ze Szwecji i mieszka w ośrodku od kilku miesięcy. Niedawno wytatuował sobie prahistorycznego archelona na plecach. W centrum nie ma miejsca dla przypadkowych osób, tacy szybko rezygnują.

poranny_obchod_zolwi

Victor mierzy temperaturę wody. Wyniki porannej obserwacji notowane są w specjalnym formularzu

Bierzemy z Victorem listę pacjentów i ruszamy do pracy. Najpierw sprawdzamy temperaturę wody w pojemniku. Większość żółwi nieruchomo drzemie na dnie lub unosi się tuż pod powierzchnią wody. Zupełnie nieruchomych śpiochów trzeba obudzić, poprosić o wynurzenie się, przy okazji Victor sprawdza, czy dany żółw przetrawił wszystko, co zjadł poprzedniego dnia. Sprawdzamy też rany pod opatrunkami i wszystko skrzętnie notujemy.

notatki_z_obchodu

W skutek odniesionych ran, niektóre żółwie mają problemy z zanurzeniem się lub równomiernym pływaniem. Biedak nieporadnie wymachuje płetwami, przewraca się na boki, nie jest w stanie przepłynąć nawet niedużej odległości. Taki pacjent dostaje skierowanie na rehabilitacyjną gimnastykę: na skorupie zostaje przymocowany specjalny ciężarek, który pomaga utrzymać równowagę. Jeżeli żółw wraca do zdrowia, po jakimś czasie ciężarki można zdjąć.

9:00 rano

Poranny obchód, zawsze o tej samej porze, jest bardzo ważny. Na podstawie notatek z obserwacji, żółwi bada weterynarz, przepisuje leki lub kroplówki. Później, gdy do pracy przyjdą inni wolontariusze, nie będzie czasu na spokojną obserwację. Zajmą się czyszczeniem pojemników, myciem żółwi, karmieniem i tak minie czas do południa.

dyptyk1

Borys ustala grafik na najbliższe kilka dni. Dzięki jasnemu podziałowi obowiązków nie ma zamieszania i każdy wie, czym ma się zająć

DSC_6707-1sm

Specjalny ciężarek pomaga utrzymać równowagę przy pływaniu i zanurzaniu się

Przy każdym pojemniku wisi informacja o jego mieszkańcu: imię, gatunek, data trafienia do ośrodka, wielkość oraz waga, rodzaj rany. Większość żółwi w Archelonie to przedstawiciele gatunku karreta (careta careta), w naturalnym środowisku osiągają wagę ok. 100 kg. Najcięższy pacjent ośrodka, Cronos, ważył 88 kg!

informacja_o_zolwiu

W tej pracy mięśnie naprawdę się przydają. Dziś Borys mocuje się z kilkudziesięcioma kilogramami najcięższych żółwi. Rozmiar nie zawsze idzie w parze z wagą i mniejszy okaz może ważyć kilkanaście kilogramów więcej, niż większy. 

wyjac_zolwia_z_wody

Niektóre żółwie ważą kilkadziesiąt kilogramów. Niemal codziennie należy je wyjąć z pojemników, umyć, wyczyścić

dyptyk_z_kotem

Wolontariusze zajmują się w ośrodku wszystkim: od porannych obchodów, poprzez karmienie, aplikowanie leków, dbanie o higienę pacjentów po sprzątanie całego centrum i prowadzenie spotkań edukacyjnych

11:00 przed południem

O tej porze praca w centrum wrze. Wszystko działa jak w zegarku, każdy wie, czym ma się zająć. Pora na karmienie. Sprawa jest prosta, gdy trzeba tylko podać mieszankę owoców morza. Gorzej, gdy żółw sam nie je – wtedy z ryb i krewetek robi się papkę i podaje się ją strzykawką. Zajęcie bardzo upierdliwe, nikt nie lubi, jak mu się jedzenie wpycha na siłę. Żółwie plują, grymaszą, ale ostatecznie i tak muszą się poddać. 

karmienie_zolwia

To, ile zje pacjent, zapisuje się w odpowiedniej rubryczce. Dzięki temu można monitorować jego apetyt i wnioskować o poprawie zdrowia

Pora karmienia przyciąga w weekendy najwięcej oglądających. Przez okno „szklarni” zaglądają roześmiane twarze dzieci. Chcą koniecznie wiedzieć, dlaczego największy żółw trafił do ośrodka. A ten najmniejszy? A tamtego co boli? Odpowiedzi na wszystkie te pytania zna Pavlos, wieloletni wolontariusz, a obecnie szef Centrum Ratowania Żółwi. 

Bezmyślność zabija

Ten biedak trafił do centrum tuż przed moim przyjazdem. „Został zmaltretowany przez ludzi” – mówi Pavlos. Żółwie często zostają ranne przez turbiny łodzi, ale takie rany łatwo odróżnić od tych zadanych przez ludzi. Nowoprzybyły nie miał szczęścia – ktoś zmasakrował mu czaszkę, uszkadzając znaczną część mózgu i oczy. Nie słyszy, nie widzi, nie je i bardzo cierpi.

badanie_zolwia

Nie daje mi spokoju pytanie „dlaczego?”. Dlaczego kaleczy się nieagresywne i dość miło wyglądające gady? „Część rybaków uważa żółwie za szkodniki” – tłumaczy Claudia. – „Kiedy żółwie natrafiają na zastawione rybackie sieci, traktują je jak szwedzki stół”. Ale nic ponadto nie może powiedzieć, bo sama sobie zadaje to pytanie odkąd przybyła do Grecji.

Nie wszystkie żółwie ludzie wysyłają na drugą stronę tęczy tępym uderzeniem w czaszkę. Mnóstwo objętych międzynarodową ochroną gadów ginie przez ludzką bezmyślność. Pavlos w swoim biurze przechowuje kilkanaście słoi z linkami, haczykami i innymi plastikowymi odpadami, które zostały wyjęte z ciał żółwi. „To lepiej działa na wyobraźnię, niż zwyczajna opowieść” – komentuje Pavlos.

co_zabija_zolwi

W kolekcji Pavlosa znajdują się linki, rozmaitej wielkości haczyki, metalowe gwoździe, plastikowe śmieci wyciągnięte z ciał żółwi

dyptyk2

Grecja u swych brzegów może się pochwalić niezwykłej przejrzystości wodą, ale otaczające je plaże i lasy są zaśmiecane bez większej refleksji. Wiele rozwiązań, które czynią nasze życie prostszym i bardziej zdrowszym, w Grecji jest traktowane jako kolejny zakaz lub nakaz do obejścia. Mimo zakazu palenia w miejscach publicznych trudno jest znaleźć kawiarnię bez dymu. Mimo ogromnej ilości śmieci, supermarkety zasypują klientów plastikowymi siatkami.

Żółwie, gdy się najedzą plastikowych śmieci, umierają z głodu. Napełniony niemożliwym do przetrawienia plastikiem gad nie jest w stanie zjeść nic więcej. I bez normalnego jedzenia umiera. Dlatego edukacja dzieci i młodzieży jest bardzo istotna, Archelon poświęca jej dużo czasu i energii.

zolw_ateny

Chwile satysfakcji

W południe zaczynam umierać z głodu. Kiedy Victor wyciągnął mnie z mojej sypialni w drewnianym wagonie, nawet nie miałam czasu na porządne śniadanie. Siadamy w kilka osób w altance. Jest grudzień i nie mogę się nacieszyć nietypową dla mnie o tej porze roku piękną słoneczną pogodą. Za chwilę słyszę klakson skutera – to dostawca souvlaki. Zapach przyciąga koty, stałych gości Centrum. Ale tutaj rządzi Happy, przegania konkurencję, sadowi się przy Borysie i cierpliwie czeka na swoją porcję.

happy_the_cat

Rozmawiamy o Pavlo. Pavlo-żółwiu, który kiedyś trafił ranny do ośrodka. Jeżeli żółwie mogą się przywiązać do ludzi, to Pavlo jest tego przykładem. Trzy razy opuszczał Centrum i wracał do Archelonu. 

Obowiązkiem służb publicznych jest informowanie organizacji o każdym znalezionym żółwiu, rannym, martwym lub po prostu wylęgującym się na plaży. Najwięcej zgłoszeń przychodzi z zachodniego wybrzeża Grecji i Peloponezu, czyli okolic naturalnych żółwich lęgowisk, a także z plaż w okolicy Aten i Pireusu. 

W ostatnich kilku latach, poza Pavlo, do morza wróciło kilkadziesiąt żółwi. Dla takich chwil pracują wszyscy wolontariusze Centrum zapewniają. Jest to uczucie dużej satysfakcji, dla której są w stanie znieść i spartańskie warunki zamieszkania, i ogrom pracy. 

[grey_box]Centrum można zwiedzić bezpłatnie w każdy weekend od 11:00 do 17:00. Wszyscy dyżurujący wolontariusze mówią po angielsku i chętnie opowiadają o ośrodku, żółwiach i ochronie środowiska. Dojazd tramwajem spod Parlamentu w Atenach do przystanku Paleo Demarhio (Glyfada). [/grey_box]

Archelon przyjmuje wolontariuszy z całego świata. Możesz aplikować samodzielnie lub w ramach programu Wolontariatu Europejskiego. Serdecznie dziękuję szefowi Centrum, Pavlosowi i Claudii, za możliwość przyjrzeć wszystkiemu z bliska. 

* cytat z filmu animacyjnego „Gdzie jest Nemo?”

zolw_ahoj

  • Dorota Błotnicka

    Świetnie napisane ; powiem Ci , że czytając przeniosłam się do Aten!! Poszukuję informacji na temat pomagania żółwiom, innego gatunku co prawda, natomiast twój artykuł jeszcze bardziej mnie „wkręcił” w sprawę ☺
    Bardzo dobre zdjęcia, jakim aparatem je robisz ?